FELIETON

Dobry rocznik 90.

Niezwykłą ma siłę nasze najmłodsze pokolenie aktorek – kobiet wiedzących, czego chcą i idących po swoje. Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. To kobiety, których koledzy aktorzy nie klepną w kulisach w tyłek, bo dostaliby od razu w mordę. Kobiet świadomych swojego talentu, ciała i otwartych na eksperyment. Kobiet wychowanych na nowym teatrze, światowym kinie i tym, czego tak obficie dostarcza internet. Kobiet, dla których ważne jest nie tylko to, kto reżyseruje i na jaki temat, ale też to, czy będą mogły granymi postaciami poruszyć ważne dla siebie tematy. To artystki, które na scenie zrobią wszystko. Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.

Należy do nich urodzona w 1990 roku Jaśmina Polak, aktorka torpeda, która zanim dołączyła trzy lata temu do zespołu Narodowego Starego Teatru w Krakowie, miała już na koncie sporo ciekawych ról. Jednak to Stary pozwolił jej rozwinąć się w pełni, dzięki czemu możemy się oddawać artystycznym rozkoszom, których Polak dostarczyła nam w tym sezonie swoimi rolami w „Kosmosie” Krzysztofa Garbaczewskiego (to na początek), w „Weselu” Jana Klaty (to na koniec) i porywającą tytułową rolą w „Kopciuszku” Anny Smolar (to pomiędzy). Aktorstwo Polak charakteryzuje to, że każda grana przez nią postać, nawet z najdalszej epoki, jest do bólu współczesna. Jest tu i teraz, a kostium niewiele zmienia, co widać też doskonale w jej Kordelii w „Królu Learze” Klaty czy Ofelii w „Hamlecie” Garbaczewskiego. Za to niewchodzenie na teatralne koturny oraz dziewczęcą świeżość i pyskatość uwielbia ją szczególnie młode pokolenie widzów tak tłumnie przecież odwiedzające ostatnimi laty Stary Teatr.

Równie niepokorna jest jej rówieśnica z najgłośniejszej obecnie polskiej sceny, czyli Teatru Powszechnego w Warszawie. Nazywa się Magdalena Koleśnik i jest odkryciem Mai Kleczewskiej, która od razu po szkole dała jej główną rolę w „Dybuku”, arcydziele żydowskiej dramaturgii, którym reżyserka otworzyła nowy rozdział w dziejach stołecznego Teatru Żydowskiego. Weszła do grającego ze sobą od wielu lat zespołu i eksplodowała. Szeptano nawet żartobliwie, że może być dzieckiem szatana. Nie dziwi więc, że natychmiast dostała propozycję dołączenia do drużyny Powszechnego, gdzie udowadnia, że Lea nie była jednorazową erupcją. Mogą się o tym przekonać widzowie „Wściekłości” Kleczewskiej, gdzie Koleśnik gra modną i zadowoloną z siebie Europę, która ani myśli gościć uciekających od wojny uchodźców. Można ją też podziwiać w odlotowych „Chłopach” Garbaczewskiego, gdzie kreuje rolę Jagny.

Coraz ciekawiej robi się też w warszawskim Teatrze Studio, a powodów ku temu wiele. Jednym z nich jest Anna Paruszyńska, rocznik – a jakże – 1990. Ta sprawiająca wrażenie nieśmiałej dziewuszki aktorka ma takie pokłady energii i talentu, że jak nieraz dołoży do pieca, to widzom z wrażenia ajfony z rąk wypadają. Dała nam w tym sezonie próbkę swoich możliwości najpierw w „Berlin Alexanderplatz” Natalii Korczakowskiej – scena leśnego spaceru Mieze (Paruszyńska właśnie) z Reinholdem (Krzysztof Zarzecki) to prawdziwy teatralny fajerwerk, a potem w „Wyzwoleniu” Garbaczewskiego, gdzie aktorka pokazała, do czego jest zdolna, wygłaszając godzinny (!) monolog, co było ogromnym wyzwaniem, szczególnie w zespole złożonym z tylu aktorskich potworów (to jest komplement) mogących początkującą aktorkę pożreć w przerwie na papierosa.

I niechaj mi wybaczą inne młode, arcyutalentowane aktorki, które znaleźć się tu powinny, ale bezwzględne redaktorki nie pozwalają mi wyjść poza tę jedną stroniczkę. Z góry więc przepraszam Monikę Frajczyk i Sonię Roszczuk, Małgorzatę Gorol i Julię Wyszyńską, Agnieszkę Żulewską i Justynę Wasilewską, ale właśnie przekroczyłem limit słów przewidziany na ten tekst.

CZYTAJ TAKŻE
„Wesele” | recenzja
„Dybuk” | recenzja
„Chłopi” | recenzja
„Berlin Alexanderplatz” | recenzja
Pani nie ma warunków | rozmowa z Małgorzatą Gorol
Nieśmiała dziewczynka | portret Julii Wyszyńskiej
Zygzakiem do domu | rozmowa z Agnieszką Żulewską
Dziwna jesteś, ale chodź | rozmowa z Justyną Wasilewską

FOTO Magda Hueckel | Natalia Kabanow | Krzysztof Bieliński

 

Advertisements
Zwykły wpis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s