RECENZJA

Biała siła, czarna pamięć, dobra robota

13048071_1071484976224232_2480484058013531963_o

Kto by pomyślał, że w Teatrze Dramatycznym w Białymstoku może kiedykolwiek powstać jakiś ważny spektakl, który w dodatku da się oglądać. A jednak, to właśnie się stało. Jedna z najgorszych polskich scen urodziła nadzwyczaj udane przedstawienie zarówno jeśli chodzi o tekst, jak i jego podanie. Działaczom ONR należy czym prędzej wysłać bukiet biało-czerwonych róż za jego rozreklamowanie, bo nic tak dobrze nie robi promocji sztuki jak katolicko-faszystowski protest.

Wszystko zaczęło się od wstrząsającej książki Marcina Kąckiego „Białystok. Biała siła, czarna pamięć” (Wydawnictwo Czarne), w której ten znakomity reporter rozprawił się z wizerunkiem Białegostoku jako otwartej ponoć stolicy multikulturalnego Podlasia, gdzie w zgodzie i przyjaźni żyły zawsze wszelkie mniejszości. Ten promowany przez miasto obraz nijak się jednak ma do rzeczywistości, która nie znosi Innego. Rzeczywistości, w której płonie mieszkanie czeczeńskiej rodziny, w której nie ma miejsca na hinduskiego męża, w której czarnych piłkarzy obrzuca się bananami, a studentów o ciemniejszym kolorze skóry zwyczajnie bije się na ulicach, w której prokuratura uznaje swastykę za symbol szczęścia, a policjanci są powiązani z grupami kibolskimi, gdzie „Żydzi do gazu”, „pedały do gazu”, „kacapy do gazu” – generalnie wszyscy, którzy nie są białymi katolikami powinni iść do gazu.

Piotr Rowicki z Piotrem Ratajczakiem postanowili tę duszną białostocką atmosferę przewietrzyć dosłownie i w przenośni. Dosłownie robią to zawieszone nad sceną wiatraki (scenografia Matyldy Kotlińskiej), a w przenośni – forma spektaklu, w której reżyser postawił bardzo słusznie na ironię. Całość jest, jak to u Ratajczaka, zbiorem scenek, które poświęcone są wybranym wątkom i bohater(k)om książki: nauczycielce w liceum, która postanowiła się zająć pamięcią po białostockich Żydach i zaczęła dostawać nagle mejle, z których się dowidziała, że jest „żydowską kurwą” i będzie – co tu dużo gadać – „niedługo zajebana”, pewnej pani profesor, która zajmuje się naukowym potwierdzaniem cudu krwawiącej hostii, gejowskiemu działaczowi, który szybko się dowiaduje, że „nie będzie żadnego dofinansowania dla jakiegoś dżenderu”, żonie Hindusa, która szybko poczuła, że musi się z mężem jednak wyprowadzić z miasta, kiedy podpalono im mieszkanie, a lokalna policja nie mogła jakoś, choć bardzo się starała, odnaleźć sprawców (nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał) czy prokuratorowi – piewcy swastyki jako symbolu szczęścia. Jest i prezydent miasta, i lokalny biznesmen, który wygrywa wszystkie przetargi, i biskup, który z popem święcą wszystko w ich cudownym mieście. No, sielanka jak u Pana Boga za piecem.

Spektakl jest bardzo przyzwoicie zagrany, a każde z siedmiorga aktorów i aktorek wciela się w kilka postaci. Świetna jest Justyna Godlewska-Kruczkowska w farsowo poprowadzonej roli pani profesor i przejmującej roli żony Hindusa, przezabawny jest Michał Tokaj czy to w roli narodowca, który musi zagrać jako statysta w „Skrzypku na dachu”, czy to w roli geja, który z goniącym go narodowcem najchętniej by poromansował, bo kocha władczych chłopaków z testosteronem (śmieję się z tej sceny nawet pisząc te słowa), przewrotna jest rola granego przez Bernarda Banię prokuratora albo Piotra Szekowskiego wcielającego się w nawróconego na patriotyzm gwiazdora disco polo. Krótko mówiąc, jest co chwalić, bo zespół aktorski wykonał dobrą robotę.

Teatr, jak wiadomo, ma tę przewagę nad kinem, że może błyskawicznie reagować na rzeczywistość. „Biała siła, czarna pamięć” jest tego znakomitym przykładem, a dzięki temu, że reżyser nie przyjął strategii dowalania tylko przekłuwania balona, daje, szczególne białostockim widzom, szansę na zmierzenie się z demonami, które nieustannie budzą się w ich mieście. To jest oczywiście mierzenie się z nimi metodą śmiechu przez łzy, oby łzy oczyszczające.

____

Piotr Rowicki „Biała siła, czarna pamięć”
(na podstawie książki Marcina Kąckiego „Białystok. Biała siła, czarna pamięć”)
reż. Piotr Ratajczak, Teatr Dramatyczny w Białymstoku

biala-sila-czarna-pamiec_209x297_2872

_____

Fot. Bartek Warzecha/Teatr Dramatyczny w Białymstoku

Reklamy
Zwykły wpis

4 thoughts on “Biała siła, czarna pamięć, dobra robota

  1. Reblogged this on Mózgo-jazda and commented:
    Informacje o tym co dzieje się w Białymstoku są wstrząsające! Na szczęście są tam jeszcze mieszkańcy, którzy potrafią przeciwstawić się tej niby „białej sile”.

    To jest reblog z blogu „Pan od Kultury”. Znakomity tekst. Dziękuję 🙂

  2. Pingback: Biała siła, czarna pamięć, dobra robota | Mózgo-jazda

  3. Pingback: W soczewce Marcin Kącki „Białystok. Biała siła, czarna pamięć” – Czytelniczka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s